Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 234 737 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jajecznica

środa, 27 lipca 2011 16:50

Kolor jajecznicy, wzmocniony nierównomiernym farbowaniem (jakby nie było ręcznym). Włóczka - Malabrigo Lace - niesamowita, miękka i delikatna, nic a nic nie gryząca. Cienka (dłubałam na trójkach przez miesiąc), ale dzieki temu bardzo wydajna, zużyłam niecałe 2 50-gramowe motki.

 

 

 

Robiłam prawie bezszwowo, od dołu przody i tył są w jednym kawałku, rękawy też wrabiane. Coraz bardziej podoba mi się taka metoda.

 


oceń
3
2

Podnadgarstnik*

czwartek, 21 lipca 2011 18:26

który jest nim, gdy piszę na klawiaturze, a zmienia się w podłokietnik*, gdy siedzę i czytam. Albo tylko siedzę. Przez długi czas był nudnie niebieski, uszyłam prostą rurę, włożyłam do środka i zszyłam. Podkładka z Ikei, tkanina też.

 

 

* przez analogię do podgradla.


oceń
0
0

To nie jest kraj dla małych dzieci

wtorek, 12 lipca 2011 22:38

Ostatni post o Norwegii.

 

Norwegia to piękny kraj. Spędziliśmy tam tydzień, codziennie widząc coś nowego i za każdym razem zaskakując się, że może to być coś jeszcze ładniejszego niż wszystko wcześniej widziane. Przede wszystkim Norwegia to widoki. Nie ma sensu jechać tam, by siedzieć w domu albo liczyć na inne atrakcje. No właśnie, w tym problem. W porównaniu do choćby Polski dodatkowa oferta dla turystów wydaje się uboga. Wszędzie woda, a na tej wodzie prawie wcale życia. Statków wycieczkowych jak na lekarstwo. Momentami woda jest tak spokojna, że aż się prosi, żeby wypłynąć na nią kajakiem czy rowerem wodnym, a tam nic. Być może są jakieś inne powody tego stanu. Ale jeśli ktoś kocha góry i wspinaczki, uwielbia widoki, to właściwie jest w raju.

 

Po Norwegii jeżdzi się z jednej strony dobrze. Prawie nie ma dziur, drogi są równe. Z drugiej strony - przynajmniej dla mnie - to koszmar. Prawie nie ma kawałka prostej drogi. Właściwie składają się z samych zakrętów, podjazdów i zjadów. Zakręty i z/podjazdy występują oczywiście jednocześnie. Przy okazji nie ma praktycznie ostrzeżeń o ostrych zakrętach czy ograniczeniach prędkości, a momentami drogi są tak wąskie, że mieści się na nich tylko jeden samochód. Do mijania służą znajdujące się od czasu do czasu szersze kawałki.

 

Infrastruktury dla dzieci praktycznie nie ma. Owszem, przy szkołach można znaleźć place zabaw, ale jeśli we wsi nie ma szkoły, to i nawet tego nie ma. W miastach pewnie jest lepiej, ale miasta omijaliśmy. Całe szczęście, że trafił nam się egzemplarz mało problematyczny w podróży. Nie marudzi (no, prawie) ani w czasie długiej jazdy samochodem, ani nawet na szlaku (krótkim oczywiście, nie więcej niż godzina - dwie po łatwym terenie), podziwiający widoki, zbierający kwiatki, rzucający kamyki do wody, śmiejący się do owiec.

 

To kraj pięknej, soczystej zieleni (nic dziwnego, skoro pada prawie codziennie), pasących się swobodnie i bez opieki (?) przy drodze kóz, owiec i krów, troli, trawiastych dachów, tuneli, uroczych, drewnianych domów, setek ogromnych wodospadów, wysokich gór i śniegu w lipcu. Mało? Dla mnie tydzień tam to mało.

 

Aha, jest drogo. Bardzo drogo.

 

Uwaga, dużo zdjęć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 


oceń
1
0

Ostatni rzut oka

piątek, 08 lipca 2011 22:55

 

Na pierwszym planie początek bluzeczki z Lace Malabrigo. 270 oczek na drucie.

 

 


 

maris, a zapraszam, zapraszam 

Violu, nie jest tak źle z tym zimnem. Jestem generalnie zmarzluch, a tu jest mi ciepło. Tam przy śniegu termometr pokazywał 9 stopni, w innych miejscach też blisko śniegu 14-16 stopni, pozowaliśmy w krótkich rękawkach :) Nie-kupna włóczki mi nie żal, chciałam tylko popatrzeć, pewnie zapłaciłabym jak za zboże (jak za wszystko zresztą tutaj). 


oceń
0
0

Knitspotting 2

czwartek, 07 lipca 2011 22:44

Knitware na sklepach oznacza tylko i wyłącznie, że można w nich kupić maszynowo robione swetry w norweskie wzory. Ręcznej roboty, włóczek ani nic podobnego nie stwierdzono.

Na statku wycieczkowym na trasie Hellesylt-Geiranger widziałam dwie panie dziergające. Jedna w stylu ,,barbarzyńskim'' (czyli anglosaskim, tym z machaniem włóczką przy każdym oczku), druga ,,normalnie'' - możliwe, że była to Polka, bo na statku były chyba 2 polskie wycieczki.

 

 

W Geiranger spotkaliśmy znajomy statek.

 

 

A potem było tak.

 

 

 

 


 

mirabelko, niby warunki są, ale my nie z tych, którzy by siedzieli w miejscu, w domku jesteśmy wieczorem i wtedy mam jakąś godzinkę, żeby spokojnie posiedzieć.

Agato, ja też kocham taką nudę :)


oceń
0
0

O mnie

Wykształcony, niepraktykujący matematyk z pasją tworzenia i upiększania otoczenia.

Tu znajdziesz

Moje (i nie tylko) robótki na szydełku i drutach. I trochę szycia. Czasami Maciuś. I kot. Dużo kota.

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Zaglądam

Do obejrzenia

Do zabawy

Inni też dziergają

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl